|

Jak się zaczął Twój związek z Sołkiem? Co Cię skłoniło by zapukać do jego drzwi?
Hehe… Długa historia … Mój dawny wikary z parafii uczęszczał do ośrodka i często opowiadał o tej organizacji na spotkaniach młodzieżowych. Po pewnym czasie odszedł, a wraz z nim zniknęła jakakolwiek formacja dla ministrantów i młodzieży. Po roku, kiedy doszedłem do wniosku że moje życie duchowe mocno kuleje postanowiłem napisać na głównej stronie Opus Dei z prośbą o podanie jakiś artykułów albo książek św. Josemarii - założyciela Dzieła - dotyczących nauki oraz uświecania się za jej pomocą. Od słowa do słowa okazało się że administratorem strony jest pewien numerariusz z Poznania, który zapraszał mnie na rozważania. Nie byłem wtedy zbyt optymistycznie nastawiony - Gdzie ? Po co ? Szkoda czasu ? - a że byłem zajęty w tym czasie to powiedziałem że za miesiąc się możemy spotkać.
Czas mijał. O sprawie już prawie zapomniałem, kiedy przypomniało mi się nagle, że gdzieś komuś obiecałem, że wpadnę na rozważania ale : „ Na pewno zapomniał ”, „sprawa się przedawniła i będę miał spokój ”. Nie uwierzysz ale następnego dnia, dokładnie miesiąc od naszej ostatniej rozmowy przyszedł e-mail z zapytaniem „ czy nie moglibyśmy się spotkać na rozważaniach ” . Ehh - mówię - słowo się rzekło. Pojechałem jednak z myślą że będę tam pierwszy i ostatni raz. „ Po cię się angażować niewiadomo gdzie ?”
I wtedy się zaczęło. Pierwszy raz spotkałem tak życzliwych i otwartych ludzi. Rozważania były bardzo ciekawe a zarazem stały na wysokim poziomie. Spodobało mi się tak bardzo, że postanowiłem uczęszczać regularnie na spotkania formacyjne do ośrodka. Później poproszono mnie o pomoc podczas kursu angielskiego dla gimnazjalistów który został zorganizowany w Poznaniu. I wtedy poznałem jaką ogromna radość życia daje bezinteresowne ofiarowanie się innym. Dzisiaj już chyba nie potrafiłbym żyć bez angażowania się i pracy z młodzieżą.
Jak wygląda poznańskie Opus Dei od kuchni? Kto je tworzy, co robicie na co dzień? Jak wygląda hierarchia, co wolno a czego nie wolno w Opus Dei?
Jak już powiedziałem nie jestem członkiem Opus Dei, nie mieszkam również na co dzień - jak niektórzy studenci - w ośrodku także nie odpowiem na to pytanie w pełni.
Jak wygląda od kuchni ? Wygląda tak jak powinno chyba wyglądać połączenie akademiku i domu kultury. Na co dzień przez ośrodek przewija się wielu studentów, niektórzy po to aby znaleźć w czytelni odrobinę ciszy i spokoju do nauki, inni aby skorzystać z kierownictwa duchowego księdza prałatury czy po prostu się u niego wyspowiadać. W weekendy dom pęka od młodych chłopaków z podstawówki i gimnazjum dla których w każdą sobotę organizowane są zajęcia rozwijające sferę duchową, intelektualną i oczywiście sportową. ;)
Czego nie wolno robić? Nie wolno organizować hucznych imprez. Ogólnie to powinno się zachowywać kulturalnie i z szacunkiem do wszystkich gości i mieszkańców domu. Raz w tygodniu panie które gotują na co dzień obiady, sprzątają jedno z pięter ośrodka. W celach czysto porządkowych nie wolno w trakcie tej godziny wchodzić na to piętro, aby po prostu nie przeszkadzać.
Po co istnieje Sołek?
Aby formować zarówno młodych jak i dojrzałych ludzi, uświadamiać że każdy z nas jest powołany do świętości w miejscu w którym przebywa: w pracy, w rodzinie ,w szkole, czy na uniwersytecie. A drogą do tego jest m.in. jak najlepsze wykonywanie swoich obowiązków.
A za co Ty konkretnie jesteś odpowiedzialny?
W chwili obecnej pomagam w zajęciach dla gimnazjalistów. Czasami rozmawiam z chłopakami na temat ich postępów w pracy nad sobą.
Opus Dei to osiąganie świętości przez dobre wykonywanie swych zwykłych zajęć... Tylko tyle czy aż tyle?
Hmmm … dobre pytanie. Myślę że na początku wydaje się to łatwe, jednak kiedy zaczynasz jak najlepiej wykonywać swoje obowiązki wcale już tak łatwo nie jest . Jednak kiedy się tego nauczysz , stanie się to dla ciebie czymś oczywistym.
Jesteś też ministrantem, gdzie służysz?
Jestem ministrantem w parafii św. Jadwigi Śląskiej na os. Kwiatowym w Poznaniu
Ministrantura i Opus Dei – można to pogodzić? Zazębia się to w jakimś stopniu?
Dlaczego nie ? [ Jak widać można ;) ] Moim zdaniem wystarczy chcieć, gdyż nie ma rzeczy niemożliwych.
Czy się zazębia ? Na pewno tak. Aby móc pomagać ministrantom sam najpierw musze być dobrze uformowany, a nie ukrywam że wiele pomysłów z zajęć w Sołku przenoszę na zbiórki ministranckie.
Modlitwa, dążenie do perfekcji w tym co się robi – tak sobie myślę, nie da się tego osiągnąć samemu? Potrzebna do tego jest prałatura?
Ależ oczywiście że można. Przed założeniem prałatury na świecie było przecież mnóstwo świętych ;) Chodzi o to, aby pomagać ludziom w dążeniu do tego. Czasami podtrzymać na duchu i udzielić mądrych rad. Patrząc na swoje życie, nigdy nie doszedłbym samemu do miejsca w którym jestem, a jeżeli nawet to zajęło by mi to o wiele więcej czasu.
Przynależność do Opus Dei wiąże się Twoim zdaniem z pasją...?
Hmmm … Jak już powiedziałem, dzisiaj nie wyobrażam sobie życia bez dobrowolnej pracy z młodymi ludźmi. Daje mi to ogromną radość i satysfakcję. Czy to jest pasja ? To już zostawiam ocenie twojej i innych …
Rozmawiał: Michał Bondyra
|